|
2005-10-06 19:52:27 >> Inkwizycja:D :D
„Ale na co mi pomsta, na
co mi piekło dla katów, co tu
piekło może naprawić, skoro
tamci są już umęczeni? (…)
Czy istnieje na całym świecie
Istota, która by mogła i miała
Prawo przebaczyć?”
Fiodor Dostojewski
Działania inkwizycji w państwie i Kościele
Religia i okrucieństwo - to, co najwznioślejsze i to, co najpodlejsze w duszy człowieka; zdawałoby się, że jedno powinno wykluczać drugie; niestety, jedno z drugim szło tak często w parze! Oczywiście mam tu na myśli inkwizycję. Chociaż niektórzy współcześni uczeni starają się, jak mogą, ją obielić , nie przynosi ona chluby Kościołowi. Ale piętnując ją, pamiętajmy, że nie jest ona czymś od Kościoła nieodłącznym. Powstała dopiero w wieku XIII…
Polowania na czarownice zrodziły się z wiary człowieka w samego siebie, siłę rozumu, własną odpowiedzialność moralną, czystość wyobraźni i honor. Zrodziły się z niezmiennej ludzkiej nadziei. Zaowocowały furią okrucieństwa, deprawacji i bezrozumu. Czy tylko i jedynie zbiorowa histeria mogła sprawić, że widokiem niewiast, mężczyzn i dzieci storturowanych, palonych i wieszanych napawał się podobną satysfakcją zarówno motłoch zawsze żądny rozrywki, jak i ludzie nobliwi i oświeceni? Załóżmy nawet, że histeria. Jakie zatem było jej tło? Jaka treść? Kto ją wzbudził i w jakim celu?
Trudno wyobrazić sobie dzieło mocniej naznaczone skazą szaleństwa niż Malleus Maleficarum, ale jeszcze trudniej sądzić, by jego autorzy, Jakub Springer i Henryk Institoris, byli ludźmi chorymi umysłowo. Obsesja teologiczno-inkwizycyjna narzuciła ich myśli rytm i krańcowo konserwatywny kierunek, ale jej nie zmąciła. Obaj byli dotknięci paranoją normalności. Zawarte w „Młocie na czarownice” analizy dywersji Szatana, nie kończące się opisy sabatów, opowieści o żądnych złej rozkoszy kobietach, o duszących nie chrzczone dzieci, a z ich sadła i członków robią maść, o czarownicach ,które sprowadzają choroby na ludzi, mór na bydło, krowom mleko odbierają, wywołują gradobicie, a więc zawarte w tym dziele oskarżenia, a także porady dotyczące wzorowo i skutecznie prowadzonego śledztwa w sprawach o czary, mają dowieść słuszności wyznawanych przez Sprengera i Institorisa dwóch zasad niejako doktrynalnych i jednej ideologiczno-praktycznej. Zasada pierwsza głosi, że Szatan jest, a posiada taką władzę na ziemi i taką siłę, jaką nie dysponują nawet „dobrzy aniołowie w niebie”. Zasada druga stwierdza, że najporęczniejszym narzędziem diabelskim jest kobieta, byt z samej swej istoty przypadkowy i dwuznaczny. Po trzecie: diabeł opanował świat przy pomocy tajemniczo-złowrogiego spisku ludzkiego, więc można go zwyciężyć tylko przy pomocy siły ludzkiej.
Jak wiec widzimy, dostarczone przez „Młot na czarownice” opisy działalności czarownic i diabła pełne są fantazmów o zabarwieniu wyraźnie sadomasochistycznym i można podejrzewać, że obaj dominikanie nękani byli przez obsesję seksualną.
Z imieniem Grzegorza IX związane jest powstanie inkwizycji. Był to ten sam papież, który umiał ocenić i uczcić św. Franciszka z Asyżu i po jego śmierci niezwłocznie go kanonizował, tak zaś był mu obcy duchem! Wielbił w nim cnoty ascetyczne, nie rozumiał tego, co pięknem było i mocą świętego, tj. ducha miłości. Pod pozorem opieszałości biskupów w ściganiu i karaniu heretyków przelał obowiązek ten na zakony, głównie na dominikanów, zorganizował inkwizycję i podniósł ją do wysokości instytucji, przed którą drżeli biskupi i książęta. Może by tą drogą nie poszedł, gdyby go do tego nie zmusiła, według wywodów Douaisa, walka z cesarzem Fryderykiem II. Papieżowi chodziło o zachowanie autorytetu Kościoła, o jego niezależność od władz świeckich, o afirmację zasady, że on jest jedynym sędzią w rzeczach wiary. Fryderyk II wydał był przedtem kilka ustaw przeciw heretykom; w jednej z nich nakazywał, ażeby wyrywano języki tym z heretyków, których nie skazano na śmierć, we wszystkich zaś występował jako imperator, który z woli Boga i na mocy urzędu swego jest obrońcą Kościoła i stróżem, mającym na pieczy, ażeby do owczarni nie zakradła się parszywa owieczka. Frazeologia ta, poza którą kryły się daleko sięgające uroszczenia, niebezpieczna była dla papiestwa, bo pomniejszała jego powagę i znaczenie -niebezpieczna dla chrześcijaństwa, bo kto mógł w owej epoce nieustannych zatargów między władzą papieską a cesarską zaręczyć, że cesarz nie użyje herezji jako broni lub przynajmniej postrachu dla papiestwa? Do cesarza. należy nie roztrząsanie, co jest herezją i co nią nie jest, lecz karanie tych, których wskaże Kościół jako heretyków - taki był pogląd Grzegorza IX. Stwarzając urząd inkwizytora haereticae pravitatis - il se montra fort et habile 1S. Inkwizycja - wypływa to z rozumowań tegoż autora - była dobrodziejstwem, dawała bowiem w badaniu każdej sprawy rękojmię sumienności, kierującej się dbałością o dobro Kościoła i zbawienie duszy oskarżonego, równocześnie zaś ochraniała podsądnych od okrucieństwa sądów świeckich. W 1257 roku papież Aleksander IV ogłosił bullę, w której pozwala inkwizytorom uczestniczyć w procesach o czary. Z rozdziału VI Księgi Rodzaju w Biblii wyciągnięto wniosek, że istnieje możliwość stosunków cielesnych między diabłami a kobietami.
W 1252 r. Innocenty IV wprowadza do procedury inkwizycyjnej torturę z zastrzeżeniem, jakby dla żartu, ażeby unikano przy tym uszkodzenia ciała. Wbrew jednak wskazaniom czy życzeniom tych lub owych papieży, procedura inkwizycyjna nie tylko nie łagodnieje, lecz z biegiem czasu staje się coraz okrutniejsza. W zasadzie wolno było użyć tortury tylko raz jeden, ale od czegóż są kazuiści? Wytłumaczyli, że torturę powtórzyć można w razie wykrycia nowego czy nowych faktów świadczących przeciw oskarżonemu. Jeśli tych faktów brak, też ją powtarzać można pod warunkiem, że nazywać się to będzie nie powtórzeniem, lecz kontynuowaniem przerwanej na godzin czy dni kilka tortury. Poza tym są rozmaite rodzaje tortur, więc każdej kolejno można po jednym razie próbować. Wreszcie, gdy oskarżony zeznał wszystko, czego od niego żądano, wówczas staje się świadkiem w sprawie innych współoskarżonych i inkwizytor może go znowu poddać torturze. Położenie zaś tych nieszczęśliwych wobec sądu szczególnie było utrudnione przez to, że pozbawieni byli obrony prawnej, nie konfrontowano ich z tymi, którzy aa nich donieśli, nawet imion ich nie wiedzieli. Niewyczerpana pomysłowość inkwizytorów objawiała się nie tylko w prześladowaniu i torturowaniu heretyków. Ażeby należycie uzasadnić potrzebę inkwizycji, umiano wynaleźć dla niej podstawy w Ewangelii, mianowicie w słowach Chrystusa o latorośli, która uschła i którą do ognia wrzucono (Jan XV 6). Zbawiciel świata stawał się w ten sposób pierwszym inkwizytorem. Un atut d'esprit vraiment prodigieux - określa E. Vacandard tych, którzy na pomysł taki wpadli. Ale czy nie lepiej sięgnąć jeszcze dalej i Pana Boga na pierwszego inkwizytora pasować? Dokonał tego Don Luis de Paramo, dowodząc w rozprawie o postępach i pożyteczności “świętej” inkwizycji, że skazanie Adama i Ewy na wygnanie z raju odbyło się ściśle według procedury inkwizycyjnej. Bóg bowiem nie wzywał węża i nie dopuścił winnych do narady z przebiegłym kusicielem. Wszystko się odbyło w cztery oczy.
Posądzonych o czary poddawano zrazu próbom. Były próby ognia, łez, wagi, pławienia, nakłuwania, niekiedy w czasie prób zrywano paznokcie, zawsze goono miejsca owłosione… Potem nadchodził czas tortur. Zeznania wymuszano „wodą, octem, laniem wrzącego oleju w gardło, smarowania siarką, smołą, gorejącą słoniną, głodem, pragnieniem wielkim, przyłożeniem na pępek myszy, szerszeni abo jakich innych jadowitych Chrobaków, nakrytych bańka, ażeby tak, gdyby wynieść nie mogli, ciało cierpiącego dręczyli…”. W jednej ścianie „wysoko od ziemi na półtrzecia łokcia” wbity był hak z kółkiem. Taki sam hak tkwił w ścianie przeciwległej, tyle że niżej. Sznur, którym związano z tyłu, na plecach, ręce przesłuchiwanego, przeciągnięty był przez kółko wyższe. Nogi przymocowywano do kółka niższego. Pociągnięcie za sznur powodowało wyłamanie ramion ze stawów. Opór stawiany przez ciało, sam ciężar ciała, potęgował ból. Wkrótce potem kat musiał przywołać pomocnika: ciągnęli obydwaj, aż ciało ofiary unosiło się w powietrze. Po zakończeniu seansu obowiązkiem kata było jak najszybsze nastawienie połamanych rąk. To był dalszy ciąg tortury. Jeśli przesłuchiwany nie przyznawał się do zarzutów, wówczas stosowano urządzenie zwane butem hiszpańskim. Dokręcanie żelaznych łupków z zębami skierowanymi do wewnątrz powodowało zmiażdżenie nóg. Z resztą ciała obchodzono się z równa starannością: do brzucha i bocznych części klatki piersiowej przykładano rozżarzone blachy. Użytkowana też była roztopiona siarka, szczypce etc. Drgawki uważano za dowód stosunku z kochankiem - diabłem. Jeśli oczy się ruszały, to oznaczało, że szukają szatana, gdy trwały nieruchomo, to się w niego już wpatrywały. Zdarzały się zgony w trakcie tortur lub też po nich. Wtedy mówiono, że to diabeł zadławił swoje sługi, chcąc im pomóc.
Mam wrażenie, że z moim charakterkiem byłabym doskonałym materiałem dla inkwizytorów. Ale w dzisiejszych czasach chroni mnie KONSTYTUCJA...
skomentuj (1)
2005-03-13 23:21:43 >> HEHEHEHEHE
Po pracowitej nocy zmęczona Komarzyca wracała do domu. Marzyła tylko o jednym: Przysiąść w spokoju i przetrawić krwistą kolację za którą musiała się tyle nalatać. Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień. Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia. Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na zewnątrz. I wtedy się spotkali. Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało. - Bzzz, bzzz... - Szepnęła Komarzyca -Bezy bezy - odparł Kornik To była miłość od pierwszego bzyknięcia. Kochali się jak szaleni, nie przejmując się niczym. Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się po łące. I wtedy zaczęły się trudności. Świat stanął im naprzeciw. Postanowili zalegalizować związek. Rodziny odwróciły się od nich a znajomi nie chcieli już ich znać. Zostali wyklęci odrzuceni od reszty społeczeństwa. Niedługo później urodziło się dziecko... Potwór zrodzony z krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego drążyciela Kornika. Poczwara, przed którą wszyscy będą uciekać. - Dziecko, które tylko rodzice będą kochać.... Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na rodziców..... Tak narodził się ..... KOMORNIK
skomentuj (3)
2005-01-21 18:36:13 >> Tato ja bede , bede artysta...
no i mamy koniec stycznia:Pjest nowa notka? JEST!:P
skomentuj (2)
2004-08-16 16:18:51 >> *******************
No juz jet 16, czyli juz woodstock sie skonczył dawno temu, a ja jeszcze nic na ten temat publicznie nie wygłosiłam. No to zaczne od ...moze od początku.
Dzień był piekny i słoneczny, a my zapierdzielaliśmy z plecakami przez łowicz:] chciałabym w tym miejscu zaznaczyc, ze radi nosił moj namiot:D, przyjechał pociag i sie okazało, ze wszystkei przedziały zajete:P no i nasza radosc była niezmierna oczywiscie. podróz pociagiem byla bardzo ekscytujaca, np. moje spodnie zalal jakis gruby, smierdzacy, obrzydliwy facet nalewka...:/pozniej jakis inny machał mi papierochem przed nosem i myslalam, ze na niego zwymiotuje, ale na szczecie w bydgoszczy sie zwolnily miejsca w przedziala i sie władowalismy tam. NA sczescie ludzie nam sie fajni do podrozy trafili, np. pan żółwiu:D
ze stacji kolejowej bylo jakies 5 km , iwec godzine sobei szlismy... a na miejscu sie okazalo, ze miejsce gdzie chcielismy rozlozyc namiot jest dla organizacji pozarzadopwych zarezerwowane, to poszlismy gdzie indziej:P no i zaczelo sie , przez 5 dni 10 h snu, no moze 12:D, wielkie bitwy blotne, chklapanie przy kranach, nowi ludzie, nowi przyjaciele, np. DŻERONIMO, ktory zmarłw skutek upojenia alkoholowego...kolegow z obozu:] (jak mi sie zachce to poskanuje zdjecia i wrzuce na tego magicznego bloga)w piatek i sobote byly koncerty...oj, slow mi brakuje, zeby to opisac, za rok pakujcie sie i na woodstock, a nei siedzicie w domach przed telewizorami!! NO! ogolnie rzecz biorac to galancie było, skora mi z plecow, ramion i dekoldu zeszła, nie zgubiłam nic:D, myslalam, ze klisze jedna nam przeswietlił taki łoś stepowy(tu przytoczyłabym imie, ale nei pamietam;))w sumei jest kilka galantych fot, ktore nei kazdy bedzie mogl zobaczyc:D...
a teraz olga przygotowuje sie na koncert dzemu (po raz drugi w te wakacje)i.....KULTu w ogrodziencu:D, a najdziwniejsze jest to, ze moi rodzice sami mi ten koncert zaproponowali, a podobno ludzie na starosc glupieja, a tu prosze:P
pozdrawiam moja wspaniała kahe i wyrozumiałych panów z radia,ktorzy to dzielnie znosza nasze ataki terrorystyczne pod ich adresem:D wszyscy prowadzacy juz sie dla nas smiali;), jeszcze tylko nieliczni musza przyznac na antenie, ze nas kochaja, ale z tym nei bedzie roblemu, prawda kaha?:>
skomentuj (6)
2004-07-18 21:46:05 >> No i kurcze notka wyspawana
Far, far away... olga dodala ostatnia notencje;) te notke dodaje, bo R4D! ryje, ze nudno mnei jest, wiec j amu pokaże, ze wcale, bo nieprawda.
W tej chwili olga zyje wyjazdem na przystanek woodstock, nawet tatusiek poszedl do piwnicy po namiot(moj tatusiek), plecak jutro mi ciotencja pozyczy, ogolnie to lux.
jade z moim pewnym kolegą(tym od notki o wiewiorkach i michale wisniewskim), pozdro dla sitka, i jeszcze on bierze hjakichs kolegow, o ktorych to slyszalam rozne, dziwne rzeczy. jednym slowem napewno nie bedzie nudno, moze nawet mnei nikt nie zabije:], bo mnie obronia(albo to oni mnei zabija, ale ciiii!). lookajcie transmisje w necie, to wam pomacham;)
specjalne pozdrowienia dla R4D!`ego, masz sie ucieszyc:P
Zalookajta sobie, co:P
skomentuj (5)
2004-06-12 21:16:08 >> Zajebiste Boze Ciało w Łowiczu
Do Łowicza dotarłam koło 7 rano:)no i sobei połaziłam tam, nie powiem,ze fajnei nie było. wszyscy mieli takie zajebiste trąbki i baloniki. Moi rodzice tez tam byli, co troche burzyło moja perspektywe spedzenia wspaniałego dnia....
Godzina 9:50 Tarzan pisze sms`a ze sie obudził juz, no to zaczal mi sie humor poprawiac. Po 11 patrze a idzą ludki ubrane inaczej niz wszyscy, no to za tel. i do sitka, wytne fakt, ze czekałam na odpisanie 30 minut i pozniej jeszcze 20 minut czekałam az przyjda po mnie(ale ciiii). no i poszlismy po nalewke mietowo jabłkowa:D i pod parasaole, ale musielismy sie smerfowac, bo zobaczylam staruszkow na horyzoncie:/ . poszlismy na gorke i po pewnym czasie patrze, a tam kaska zachrzania po gorce, ale sie zmula szybko, chybama na chlopakow alergie. pozniej byl harnaś i radi z komandosem(w miedzyczasie bylismy na bratkach), porobilismy sobie zdjecia, pozniej byla frajda z balonami, a pozniej poszłam z sitkiem po wino w plastikowej butelce:] i dobre bylo nawet jak na przedział cenowy. w miedzyczasie mielismy widoki zapewnione, bo jakies panie wytykały z krzakow swoje tylki do chlopakow:]
Pozneij radi z sitkiem chcieli meni do bzury wrzucic, ale si enie dałam, biedny radi dostal z glana i wpadl do rzeki:D, pozniej sie bilam z radim i zadna paskuda mnei nei chciala bronic, ale radi przeliczyl sie chyba, bo myslal, ze sie nie obrobnie...biedny dostal znowu z glana... pozniej jeszcze bylo smiesznie i smieszniej, przewinal sie jaziek,kobi, i jeszcze ktos, nie znam... do starych poszlam kolo 22, a oni juz od 1,5 h na meni czekali, jeszcez wyczuli,z e smierdza mi spodnie, bo sitek ruchem pelnym gracji zalal mnei winem:/
ale ogolnie to bylo super:D I komunikat do radiego: nei przewracaj mnei nigdy na lukasza, bo to nie jest wygodne:]
skomentuj (6)
2004-04-13 22:56:48 >> Zajebany Samarytanin
myśląca część społeczeństwa tzn. Olka i Sitek doszli do szokujących wniosków. Ludzi o słabych nerwach prosimy i odejście od monitorów. Stalin mówił o Europie bez granic. Przyłączył się tym samym do ludzi popierających filozofię Michała Wiśniewskiego (idol Olki Bolki, dzisiaj mnie namawiała do wstąpienia do Fan klubu Ich Troje) jako KEINE GRENZEN pustosząc przy tym większość część ziem polski wschodniej. Z pewnością duży wpływ na poparcie polityki Michała W. poprzez Inżyniera Stalina miał uraz psychiczny którego doznał w młodym wieku Stalin, bodajże przytocze tu fragment z księgi Jeana Claude'a Balu "Wzionym ino jednom garść magicznego proszku o gęstej konzystencji i wąchając doznałem olśnienia które polegało na spojrzeniu w pszyszczłosć poslkiej muzky rozrywkowej zobaczyłem bowuiem czerwonowwłosego człeka o dziwnej posturze skaczącego po scenie niczym ALLY GEJ Terr , postanowiłem byc posłuszny jego euro(pejskiej)wizji. Wyprułem więc sobie wątrobe, po czym nasikałem adolfowi do ucha i założyłem koszulkę pank not zgred" 8 księga Siiteusza rozdział 3-setny. PEOPLE AGAINST MICHAŁ WIŚNIEWSKI
FUCK STALIN&ELVIS , they're gay
pisał Sitek vel mick jagger
Pieprzyć SÓL i Zostawcie Titanika and Olka vel. Lady gadomszczak, która do dzisiaj szuka Nemo
& Fuck OFF Popozdrawjajcie się sami w komentarzach,narf
skomentuj (64)
2004-02-15 22:07:17 >> Patrzcie i podziwiajcie
Oto konwersacja pomiedzy mna i moim kolga lukaszem z lowicza(znanym w kregach rozyjskiej mafii jako SITEQ)
Olga (20:33)
jaki dzisiaj temat przedyskutujemy?
Sitek (20:36)
może o tym jak źle człowiek wpływa na warunki środkowiska dzikich wiewiórek argentyńskich z Sierra Leone
(...)
Olga (21:28)
jak bardzo chces zto mozemy podyskutowac o tych jebanych wiewioreczkach
Sitek (21:29)
co sądzisz o rasizmie wiewiórek szarych wobec czarno-ognistych ?
Olga (21:29)
hmm
Olga (21:30)
uwazam, iz
Olga (21:30)
to jest tak jak z fanami legii i widzewa
Olga (21:30)
a ty jak sadzisz?
Sitek (21:30)
jebać legie
Sitek (21:30)
;)
Olga (21:28)
:]
Olga (21:31)
juz rozumiem
Sitek (21:33)
a widzisz, i na tym polega cały problem związany z nietolerancją dla innych barw wiewiórek, wiewiórki szare są za widziewem, a a ognisto -czarne za legią , a żeby nie robic krępacji wdają się w bójki z wiewiórkami zielonymi (te od wisły kraków)
Olga (21:33)
:]
Olga (21:33)
spoko
Olga (21:34)
a sa wiewiorki pacyfistki?
Olga (21:36)
odpowiesz mi?
Sitek (21:36)
wysłałem już list gończy polecony priorytetem na temat tego zagadnieia, jednak niektórzy (złośliwi )snują domysły, iż wiewiórki nie doszły jeszcze do tego (najwyższego) poziomu
Sitek (21:37)
wiemy w każdym bądź razie, iż gdyż wiewiórki są anarchistkami
Olga (21:37)
czyli osoagnely moj poziom
Sitek (21:41)
wyjątkiem są wiewiórki mutanty , których DNA zostało sklonowane razem z DNA dzikich szczurów z Nepalu, w zwiążku z czym dajac rase wiewiórek z narządami plciowymi porozrzuanymi na całym ciele, najczęściej pod pachami i nad zwieraczami. Żadna wiewiórka nie pzreciwstawi się takowym , ponieważ rozmiary tych wiewiórek dochodzą do 2 metrów (nie mylić ze Z*****k [osoba, której dane zostały ocenzurowane, prosiła naszą ekpię o anoniowiść)
Sitek (21:47)
Na sam koniec tej jakże ciekawej konwersacji , chciałem podziekować całej ekipie remontowej , ktróra pomagała mi cały czas przy badaniach, oraz WIELKIE podzięksy dla :
Lwa Rywina&Kobiego (Bryanta), Mironowi Białoszewskemu, Johnowi Knoxvillovi, Stevowi O, i (ty ty ry ty TY TY ) ambasadzie urugwaju.
Olka (21:55)
ej musze zburzyc cala twoja teorie
Olka (21:56)
te wiewiorki nigdy sie nei spotkaja w warunkach naturalnych
Olka (21:56)
musialam zrestertowac komputer zeby do tego dijsc
jezeli ktos z czytajacych poczuje nagla potrzebe wypowiedzenia sie na omawiany przez nas temat, to prosze uczynic to w komentarzach:D
skomentuj (51)
2004-01-02 19:37:04 >> O nieee
Wczoraj wieczorem, a wlaściwei w nocy z nudów wymyslalismy z sitqiem.
otóz wczoraj bylismy "drechami", ktore jezdza różownym maluchem z 25 głośnikami i sluchaja techno....:] i mis ie glupio zrobiło, bo dresy sa takie puste...
jednakze dzisiaj zobaczylam komentarz na sitqa blogu, ktor mnie zbulwersował, otóz sk8ci uwazaja sie za dzieci blokowisk:| a my jestesmy(przekopiuje, zeby nie przekrecic): "wielkie buntowniki przeciw okrotnej rzeczywistosci hyhyhy. my przynajmniej mamy cos w glowach i do czegos dazymy a nie tylko najebac sie jabolem ".
nie bylo to madre stwierdzenie, rzec mozna prymitywne. dlaczego niby nei mamy nic w głowach? bo nie napierdalami beaseballem, gdzie popadnie? czy moze dlatego, ze sie nie znamy sie na techno(słowa sitqa:trans czy haouse jeden pikuś wsyztsko techno).
wszyscy dążą do wykonczenia nas, ale my sie nie damy, bo zgodnie z moja teoria:bo przetrawaja osobniki madrzejsze, nie silniejsze....
to jest pierwsza w pelni przemyslana notka. starałam sie byc mila, ale to było chamskie zagranie ze strony jakiegos excite (cóż za ambitne pseudo...)
skomentuj (12)
2003-11-24 23:34:31 >> Z bloga sitqa
Idzie sobie zając po torach, aż tu nagle przejechał pociąg i obciął mu dupę. Dupa potoczyła się kilkanaście metrów dalej, na inne tory. Zajączek za nią pobiegł, schyla się, i już ma ją podnieść gdy... przejechał drugi pociąg i obciął mu głowę. Jaki z tego morał ?
NIGDY NIE TRAĆ GŁOWY DLA GŁUPIEJ DUPY !
skomentuj (2)
|